Tej nocy grałem w Taboo imprezę firmową Play’a. Kazali mi grać “hity”, tylko pytanie co dla kogo jest hitem? Do końca imprezy tego nie rozgryzłem, bo ludzie prawie w ogóle nie tańczyli… Próbowałem wszystkiego a efekt był marny lub żaden. Ciężki target bo ludzie w wieku 20-45 lat. Ciężko o muzykę, która będzie pasowała każdemu z tego przedziału. Generalnie ludzie wyglądali na zadowolonych, ale woleli sobie potupać nogą niż wyjść na parkiet. W końcu firmówki nie muszą (i często nie są) imprezami na których się dużo tańczy. Ważne, żeby atmosfera była dobra. Godzinę przed końcem puściłem funky-house i to odniosło najlepszy efekt :-).
Później skoczyłem do Opium i zagrałem chwilę na końcówce połowinek bodajże jakiś 2 wydziałów Politechniki… Skończyło się przed 3:00.