O tych “innych” może nie warto pisać bo nie działo się nic ciekawego, za to największe wrażenie tej nocy zrobiła na mnie Utopia. Rozpatrzmy ten klub w trzech kategoriach: muzyka, klub, ludzie.
Jeśli chodzi o muzykę to trafiłem na coś naprawdę fajnego. Świetne house’owe kawałki, i to nie komercyjne electro, ale naprawdę świetny house, nawet sprzed kilku lat (np. Bob Sinclar - I Feel For You). Muzyka zdecydowanie na duży plus.
Klub ma bardzo fajny i ciekawy wystrój, wysoka jakość, dbałość o szczegóły. Na parkiecie parkiecie jest biało (ściany, firanki), pojawiają się też czerwone i czarne akcenty (np. niektóre ściany wyłożone czarnym futerkiem). Wszystko wygląda naprawdę świetnie.
Ludzie - jak wiadomo Utopia jest klubem w którym można znaleźć homoseksualistów (albo przede wszystkim ich). Rzeczywiście da się to zauważyć, chociaż mi to akurat nie przeszkadza. Poczułem się trochę speszony jedynie wtedy gdy poszedłem się odlać do kibla :-). Dziewczyn jest mniej niż facetów, ale jak już są, to tylko z górnej półki :).
Z ludźmi wiąże się też selekcja, która w Utopii jest dosyć ostra. W tym klubie nie ma ludzi przypadkowych. “Przeciętny student” nie wejdzie. W ogóle miałem wrażenie, że nie ma tam studentów. Są ludzie trochę starsi. Myślę, że 21 lat to dolna granica. Trzeba mieć wygląd i kasę. Przypomina mi to trochę Studio 54 (szczególnie barmani).
Utopia zdobyła moje duże uznanie i pewnie będę tam jeszcze na nie jednej imprezie (jeśli mnie wpuszczą :P).