Tym razem 40-ste urodziny w el Popo. Co tu dużo pisać; impreza bardzo udana, świetna atmosfera, fajni ludzie. Muzyka się wszystkim podobała (nawet mi dopłacili, z własnej woli :P). Żeby nie było tak pięknie, zapomniałem kabla zasilającego… na szczęście Opium mnie uratowało :).
Jak narazie nie wychodzi mi noworoczny plan przestawienia się całkowicie na kluby, ale takie imprezy jak ta dobrze łatają dziury w portfelu :-)