Już dawno nigdzie nie grałem a tu nagle spora imprezka. Moje pierwsze wesele. Zawsze byłem do wesel uprzedzony, ale po tej nocy zmieniłem trochę swoją opinię. Było bardzo fajnie i “na poziomie”. Żadni nawaleni goście nie przychodzili do mnie z pretensjami; w ogóle miałem wrażenie, że wszyscy byli prawie trzeźwi. Start 15:00, koniec kilka minut po 23:00. Wesela (i ogólnie imprezy okazjonalne) to nie jest mój szczyt marzeń, ale można na tym przyzwoicie zarobić…
Później skoczyłem jeszcze oddać trochę sprzętu, posiedziałem w Opium i ok 3:00 wróciłem do domu. Weekendowe lenistwo jest fajne, ale chyba jednak warto wrócić do świata imprez (: