vinyl blog

Dec 06

Capitol

Niedawno odwiedziłem nową miejscówkę - Capitol. Byłem z kumplem, który jest tam stałym bywalcem i wcale mu się nie dziwię, że wybrał to miejsce. Wysoki poziom, świetny wystój i klimat teatru, fajni ludzie, dużo miejsca no i przede wszystkim muzyka! Świetne house’oew dźwięki, mało electro, mnóstwo instrumentów, prawie zero komercji a później nawet vocal na żywo. Jeszcze w żadnym klubie nie słyszałem tego typu muzyki a w dodatku ludzie świetnie się przy tym bawili… Polecam Capitol!

Dec 05

[video]

Nov 24

Łikend z akrobatyką sportową / listopad 2009

Noc z czwartku na piątek, cały piątek, i sobota do północy. Cały czas na nogach… Kolejna impreza, którą robiłem z kumplem - Łukaszem (tym od Muzeum Sztuki Nowoczesnej :]). Rok wcześniej robiliśmy razem coś podobnego, tylko na mniejszą skalę.

Ciężko powiedzieć jak dokładnie ten event się nazywał, ale był to jakiś Międzynarodowy Puchar Warszawski Juniorów w Akrobatyce Sportowej… coś w tym rodzaju… Wszystko odbyło się w Hali Sportowej “Koło” na Woli. Byliśmy odpowiedzialni za obsługę audio imprezy. W czwartek w nocy montowaliśmy sprzęt nagłośnieniowy. W piątek od rana dopinanie wszystkiego na ostatni guzik i treningi akrobatów. W sobotę główna impreza (nawet sporo gości). Byłem odpowiedzialny za puszczanie podkładów muzycznych do układów choreograficznych. Później w hotelu pod Warszawą, gdzie zatrzymali się goście z zagranicy, robiłem jeszcze dyskotekę :). Bawiły się głównie dzieciaki 12-18 lat… Skończyło się wcześnie bo już o 24:00.

Lubię tego typu eventy. Ciekawe doświadczenie i można przy okazji obejrzeć ciekawe występy.

Sobota, 14.XI

Mega dziwna i zryta na maxa impreza :-). Robiliśmy z kolegą nagłośnienie na imprezę promocyjną jakiegoś czasopisma “alternatywnego” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Przywieźliśmy masę nagłośnienia, z czego użyte było tylko 2/3 na 1/3 mocy :). Najpierw był pewnego rodzaju performance artystyczny niejakiego Fryderyka, który przez godzinę generował ze swojego laptopa jakieś przeraźliwie drażniące dźwięki… dudnienie, piski, ultradźwięki… Szokujące przeżycie :). Następnie przyszedł DJ, który również z laptopa puszcza jakąś totalnie dziwną muzykę, począwszy od odgłosów miasta, a skończywszy na jakimś francuskim disco z lat ‘70. To było straszne, ale przynajmniej, w odróżnieniu od poprzednika, miało jakiś rytm. No i do tego jakieś dziwne, pulsujące wizualizacje z penisami i krowimi głowami… Masakra! Na szczęście skończyło się ok 24:00… Ciekawe doświadczenie, które potwierdziło moje negatywne nastawienie do sztuki nowoczesnej :)

Nov 04

Halloweenowy weekend

W piątek robiliśmy z kolegą sprawy nagłośnieniowo-oświetleniowe. Impreza Halloween-owa w podziemiach Reduty Banku Polskiego. Stary, zniszczony budynek, surowe wnętrze, mroczne klimaty, gołe, popękane mury, brak jakichkolwiek mebli, światła, nawet ogrzewania… Ciągłe kłopoty z prądem. Świetne miejsce ;). Po kilku godzinach nieco się zmieniło. Na ścianach fajne białe sukna, ciekawe dekoracje, klimatyczne oświetlenie i niesamowite lasery (szczególnie w dymie). 2 sale, muzyka ciężka - minimal, tec-house, itp… Prowizoryczne dj’ki i bary, stare meble i “łupanka” w starej ruinie. Może nawet było by ciekawie, ale zostałem tylko chwilę.

W sobotę natomiast grałem 18’stkę w klubie Styropian. Co dziwne, impreza nie miała nic wspólnego z Halloween :). Nie zbyt dużo ludzi, mix muzyczny od lat ‘80 do dzisiejszego mainstreem’u, po 1:00 house i electro z domieszką komercji (i przy tym ludzie świetnie się bawili). Koniec o 3:00. Podsumowując było OK.  Myślę, że udane urodziny.

Oct 25

Piątkowy maraton - październik

W piątek odwiedziłem ze znajomymi kilka klubów wśród których są nowości warte opisania.

Pierwsza na naszej trasie była Ogranza a zaraz potem Lemon. Nie ma co się rozpisywać. W Organzie spoko, w Lemonie tłok…

Później odwiedziliśmy klub Desperados. No i tu warto coś o nim napisać. Pierwsze słowo, jakie przyszło mi na język to “potężny”. Spory klub, 2 parkiety, nie zbyt dużo miejsc do siedzenia ale za to na około parkietu jak również na patio można sobie stanąć przy barierkach i obserwować dosyć duży parkiet. Fajny klimat, głośna muzyka, różni ludzie… Jak dla mnie wart polecenia. Wstęp free.

Po Desperadosie wpadliśmy (już tylko w 2-osobowym składzie) do Kamieniołomów. Na początku wydawał się niezły. Niestety szybko zmieniłem zdanie. Co krok wpadałem na jakieś potłuczone szklanki, butelki, przewrócone krzesła czy kałuże po rozlanym piwie. Muzyka średnia. Trochę łupanka :). Dziwni ludzie tam przychodzą… Młodzież, trochę coś po między metro seksualnymi deskorolkarzami a emo :P. Trochę się wyróżnialiśmy w koszulach i krawacie….

Na koniec tak na szybko The Eve. Bardzo fajny klub przypominający mi Platinium. Świetny wystrój, dużo miejsca, duży bar, dużo kanap. Myślę, że zgarnęli wielu klientów z Cinnamon’a i Hotl’a…. Wstęp free. Podoba mi się. Polecam!

Oct 20

Migawka - sobota, 17.X

Grałem w sobotę imprezę w Migawce. Jak to często bywa nie obyło się bez niespodzianek. W planach była “normalna” impreza, a okazało się, że to biba dla bananowych licealistów :). Nie mniej jednak było fajnie i miło…. Początek, 21:00, super zabawa do ok 1:15 a później zaczęli wymiękać… Zrobiło się dosyć pusto. Koniec - 2:45. Muzyka komercyjno-mieszana z przewagą lat ‘90 i radia Eska :P. Chyba najlepszy wybór dla targetu 16-19 lat…

Oct 04

[video]

Wesele - sobota, 3.X

Tym razem w miarę kameralne wesele w St. Antonio, ok 35 osób. W planach było spokojne przyjęcie ale zrobiła się z tego typowo weselna zabawa. Było fajnie i nie ma co się dużo rozpisywać :-). Zaczęło się kilka minut po 17-stej a skończyło o 24:00. To jest minus robienia przyjęć w miejscach, które zamykają o stałej porze, chociaż dla mnie to chyba plus :). Powrót do domu 2:15.

Dla tych, którzy myślą, że to taki prosty i przyjemny sposób na zarobek - policzcie sobie ile czasu minęło od zakończenia imprezy do powrotu (do domu jechałem z 15 min.). 45 min samodzielnego pakowania sprzętu - a nie było tego dużo (mixer, 3 CD-playery, końcówka, 2 kolumny, statywy, rampa do świateł + 3 światła i kilka case’ów) - który trzeba było zapakować tak, żeby mogła wejść później do auta jeszcze jedna osoba ze swoim sprzętem. Następnie spakowanie połamanego Midaka (: ze sprzętem z Rabarbaru i wypakowanie wszystkiego do jego mieszkania (w bloku - ciężko). No i doliczcie sobie co najmniej tyle samo przed imprezą + min. 30 min. zapas czasu zanim zacznie się wesele. Przy większych imprezach jest ciężko (:

Sep 29

Weekendowy maraton

W ostatni łikend zwiedziłem trochę klubów ze znajomymi no i trzeba by coś o tym napisać.

Opera - o tym klubie już chyba kiedyś pisałem - bardzo ładny, fajni ludzi, muzyka na poziomie (houe). Warto zobaczyć ten klub.

Dekada - zdecydowanie dla starszego pokolenia. Średnio są tam ludzie ok 30-tki i starsi chociaż parę osób młodszych by się znalazło . Dosyć spokojny i kulturalny klub. Miła ochrona. Muzyka stosunkowo cicha, głównie pop, nowości radiowe i starsze kawałki. Fajna, duża kula dyskotekowa nad parkietem.

Organza - szczerze mówiąc nic nadzwyczajnego. Tyle się o tym klubie mówi (przynajmniej jeszcze jakiś czas temu) a tak naprawdę jest dosyć zwyczajny. Dwa poziomy, 2 parkiety. Na obu czarne rytmy. Wystrój fajny ale nic specjalnego. Generalnie mam miłe wspomnienia ale bez rewelacji.

Klubokawiarnia - tłok, duchota i masówka :). No niestety to jest prawda. Ciężką się przedrzeć przez parkiet a klimatyzacja gorsza niż w Uderze. 2 parkiety - duży i mały. Muzyka: lata ‘70, ‘80, ‘90, współczesne, house. Strasznie dużo różnych ludzi - starsi i młodsi. Klub wyróżnia się oryginalnym PRL-owskim wystrojem i to chyba jest jego plus :).

Space - ten bardzo mi zaimponował. Ogromny, ładnie urządzony, wygląda ekskluzywnie. Tak samo jego bywalcy - wyglądają ekskluzywnie. Fajnie zagospodarowany parkiet. Muzyka świetna, dobrze zmiksowana choć odrobinę zbyt “ciężka” jak dla mnie (grał chyba Luca Gatto). Ten klub nieco kojarzy mi się z (byłą) Extravaganzą. Napewno jeszcze nie raz do niego wrócę. Ten klub także warto zobaczyć będąc w Warszawie.